Aris – Levadiakos 4:0

Aris Saloniki rozgromił u siebie w meczu 25. kolejki Super League Levadiakos 4:0.

W 2. minucie Aris otworzył wynik meczu. Piłkę zagrał z prawej strony Andreas Tatos, w polu karnym przedłużył ją głową Manolis Papasterianos, a tuż przed bramką w trudnej pozycji uderzył ją głową w prost do bramki Nuno Coelho. Po tym błyskawicznym golu Aris przez kilkanaście następnych minut nadal był stroną przeważającą, nie dawał rywalom zbyt wiele swobody, ale sam był bardzo niedokładny i nieskuteczny. Z czasem gra się wyrównała, a klarownych sytuacji praktycznie nie było.

W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, po blisko dwóch minutach Aris strzelił gola. Z prawej strony piłkę wstrzelił pod bramkę Papasterianos, a w polu karnym wślizgiem skierował futbolówkę w róg bramki Giannis Gianniotas. W 54. minucie centrę Kostasa Kaznaferisa wykończył głową David Aganzo, ale piłkę wyłapał Dimitris Kyriakidis. W 64. minucie „Bóg Wojny” miał już trzy bramki przewagi. Świetne podanie w tempo Tatosa głową wykończył wprost do bramki Gianniotas. W 80. minucie bezradny Levadiakos dostał jeszcze jedną bramkę. Aganzo wycofał piłkę do Tatosa, który mocnym strzałem po ziemi trafił w róg bramki.


[match id=1940] 1:0 Nuno Coelho 2′
2:0 Giannis Gianniotas 48′
3:0 Giannis Gianniotas 64′
4:0 Andreas Tatos 80′

ż.k. Stylianos Vasileiou, Jackson Mendy

Aris
Spkratis Dioudis, Grigoris Papazaharias, Kostas Kasnaferis, David Aganzo, Andreas Tatos, Rubén Pulido (68′ Vasilis Trianatfyllakos), Giannis Gianniotas (84′ Andreas Iraklis), Giannis Zaradoukas (79′ Giorgos Margaritis), Dimitris Diamantakos, Nuno Coelho, Manolis Papasterianos

Levadiakos
Dimitris Kyriakidis, Thanasis Moulopoulos, Josemi, Dimitris Machairas (46′ Juanma Callejon), Panagiotis Korbos (46′ Rogerio), Stylianos Vasileiou, Giorgos Zisopoulos, Christos Lisgaras, Jackson Mendy, Noé Acosta (66′ Olivier Boumal), Romeu

2 opinie na “Aris – Levadiakos 4:0

Forma Levadeiakosu fatalna.Nic nie grają.Po pierwszej rundzie zapowiadano walkę o Playoffy a w tu w końcówce sezonu trzeba będzie się jeszcze napocić aby nie zostać zdegradowanym.Co do meczu to Aris dominował i było widać że grają z ”nożem na gardle”ale szybko zdobyta bramka psychologicznie pomogła.Bardzo słabo zagrał za to dziś Aganzo który był jakby myślami gdzie indziej,ale za to ”koncert” dawali Gianniotas i Tatos.

Levadiakos od kilku tygodni gra straszną padakę. Zero ambicji, wiary i chęci. Nie wiem co się dzieje.. Co do Arisa to faktycznie Aganzo zupełnie niewidoczny, ale ogólnie widać było, że Aris jest drużyną, co bardzo ważne dla dalszej walki o utrzymanie..

Dodaj komentarz

P