LM: Olympiakos – PSG 1:4

Olympiakos Pireus przegrał u siebie w meczu 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów z Paris Saint Germain 1:4.

Trybuny Karaiskakis efektownie przyjęły obie ekipy na murawie. Już w 55. sekundzie meczu Vladimir Weiss trafił z kilkunastu metrów w poprzeczkę. W 5. minucie Maxwell zgrał piłkę w pole karne, ale tuż przed Zlatanem Ibrahimoviciem ściągnął ją Roberto. W 12. minucie Weiss zdecydował się na indywidualną akcję, zwiódł defensywę i uderzył na bramkę, jednak piłka prześlizgnęła się tuż obok słupka. W 15. minucie piłka po kornerze i serii odbić w polu karnym trafiła na 22 metr do Davida Fustera, który nie namyślając się długo strzelił po ziemi, futbolówka zmierzała do bramki, ale ostatecznie trafiła w słupek. Chwilę po tej akcji z dystansu uderzył Dimitris Siovas, ale Salvatore Sirigu wyczuł strzał greckiego defensora. W 19. minucie PSG objął prowadzenie. Ibrahimović zagrał w tempo do Maxwella, a ten będąc w polu karnym wyłożył piłkę Edinsonowi Cavaniemu, który trafił do pustej bramki. W 25. minucie mistrz Grecji wyrównał. Genialną akcję przeprowadził Weiss, który minął trzech zawodników gości i z kilku metrów trafił do siatki tuż przy słupku. W 42. minucie głową uderzał na bramkę Bong, ale piłka poszybowała nad poprzeczką.

Drugą część meczu agresywniej rozpoczęli goście z Paryża, którzy rzadko opuszczali połowę Olympiakosu, ale defensywy mistrza Grecji nie potrafili przełamać. W 49. minucie Ibrahimović trafił z ostrego kąta w boczną siatkę. W 59. minucie Cavani przymierzył zza pola karnego w krótki róg bramki, ale Roberto sparował piłkę. W 61. minucie Futster uderzył z pierwszej piłki, ale ta wyszła tuż nad poprzeczką. W 65. minucie potężnie uderzył z kąta Gregory van der Wiel, ale Roberto wypiąstkował piłkę. W 68. minucie PSG wreszcie przełamał defensywę „Thrylos”. Futbolówkę z kornera dośrodkował Ezequiel Lavezzi, a „szczupakiem” trafił do bramki Thiago Motta. W 73. minucie goście prowadzili już 3:1, a gola strzelił w identyczny sposób, co kilka minut wcześniej Thiago Motta. W 76. minucie fantastyczny strzał zza pola karnego Cavaniego wypiąstkował Roberto. W 81. minucie Andreas Samaris zahaczył Ibrahimovicia w polu karnym i sędzia wskazał na 11 metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale jego strzał wybronił Roberto i to dwukrotnie (dobitkę również). W 86. minucie PSG przypieczętował swoje zwycięstwo czwartym golem. Z rzutu rożnego piłkę wstrzelił Motta, a głową skierował ją do bramki Marquinhos. Ten gol to był najwidoczniej znak dla kibiców, którzy powoli zaczęli opuszczać stadion.


OLYMPIAKOS PIREUS – PARIS SAINT GERMAIN 1:4 (1:1)
0:1 Edinson Cavani 19′
1:1 Vladimi Weiss 25′
1:2 Thiago Motta 68′
1:3 Thiago Motta 73′
1:4 Marquinhos 86′

ż.k. Gaëtan Bong – Gregory van der Wiel

Olympiakos
Roberto, Giannis Maniatis, Carl Medjani, Gaëtan Bong, Paulo Machado, Andreas Samaris, David Fuster (74′ Javier Saviola), Dimitris Siovas, Alejandro Dominguez (60′ Joel Campbell), Vladimir Weiss (84′ Sambou Yatabare), Kostas Mitroglou

PSG
Salvatore Sirigu, Thiago Silva, Marquinhos, Maxwell, Gregory van der Wiel, Thiago Motta, Blaise Matuidi, Marco Verratti (79′ Adrien Rabiot), Lucas (46′ Ezequiel Lavezzi), Edinson Cavani (90′ Jérémy Ménez), Zlatan Ibrahimović

4 opinie na “LM: Olympiakos – PSG 1:4

Pierwszą połowę zagrali bardzo dobrze, nawet chyba lepiej niz PSG. W drugiej coś siadło i PSG coraz częściej było na połowie Olympiakosu. Szkoda że przegrali bo mogi nawet wygrać ale jak sie traci 3 bramki z rożnych to jak inaczej. Wszystko było dobrze tylko właśnie przy rożnych krycie było beznadziejne, gracze PSG uwalniali sie spod obrony jak tylko chcieli.

W pierwszej odsłonie mistrz Grecji grał po mistrzowsku, a przynajmniej na sto procent swoich możliwości. Zaś druga połowa to było jakieś nieporozumienie, zupełna zmiana i niezrozumiała postawa. Nie potrafili wyjść z piłką, a zachowanie defensywy przy golach to niestety ..brak słów.

Obie drużyny pokazały dwa zupełnie różne oblicza w poszczególnych połowach. Pierwsza to, można by rzec, koncert Thrylos. PSG zostało wręcz stłamszone. Co mi rzuciło się w oczy? Pewna bezczelność gospodarzy. Wyszli na Paryżan jakby przyjechał do nich np. Ergotelis. Jak ta bezczelność dla mnie się objawiała? W pierwszych trzydziestu minutach trzy razy rzuciło mi się w oczy jak gracze OSFP nabierają gwiazdy PSG na zwód na zamach. I tak kolejno leżeli – Matuidi, Thiago Silva i Cavani. Olympiakos zagrał bez zbędnego większego respektu dla gości. Trzeba dodać, że dwa razy po ich strzałach piłka lądowała na aluminium. Sirigu miał więc jeszcze szczęście. Po pierwszej połowie w strzałach chyba 10-1. Wynik 1:1. Przy golu Weissa Marquinhos dał się ograć jak junior, tak jak przewidywałem przed meczem – to on może być słabszym ogniwem Paryżan.
Laurent Blanc to szkoleniowiec emanujący spokojem, nie reaguje specjalnie impulsywnie więc nie wyobrażam go sobie „fruwającego” w przerwie w szatni. Może Ibra przejął taką rolę, wstrząsnął zespołem i na drugą połowę przyjezdni wyszli totalnie odmienieni. Tym razem to oni nie dali pograć rywalom. Wyglądało to jakby gracze wspomnianego wcześniej Ergotelis ubrali czerwono-białe koszulki i zaczęli grać z PSG. Kompletnie zeszło powietrze z gospodarzy. Dwa gole Motty IDENTYCZNE. Michel będzie miał co analizować z drużyną.

Było blisko, tak jak Vazelos napisał w pierwszej połowie OSFP bawiło sie z PSG jak chcieli, ładna szybka wymiana podać, a akacja przy bramce 1 na 1 piękna heh 🙂 Tak ograć, ośmieszyć obrone PSG to jednak trzeba potrafić. Mam nadzieje że następny mecz uda sie chociaż zremisować a pozostałe wygrać 🙂

Dodaj komentarz

P