Grecja w czołówce, kolejne potwierdzenie!

reprezentacjaReprezentacja Grecji od momentu wywalczenia Mistrzostwa Europy w 2004 roku, cały czas potwierdza przynależność do czołówki starego kontynentu.

Analizując ostatnią dekadę (2004-2014) poczynań europejskich reprezentacji w walce o najważniejsze imprezy, można wyciągnąć istotny dla kibica greckiej piłki wniosek, a mianowicie to, że Grecja od triumfu w Portugalii jest ciągle jedną z najmocniejszych drużyn Europy.

Ścisłą czołówkę tworzą Niemcy, Włochy, Holandia, Hiszpania, Portugalia i Francja, czyli drużyny uczestniczące we wszystkich imprezach najwyższego szczebla w światowym futbolu – ME 2004 (Portugalia), MŚ 2006 (Niemcy), ME 2008 (Austria – Szwajcaria), MŚ 2010 (RPA), ME 2012 (Polska – Ukraina), MŚ 2014 (Brazylia).

Najlepszą „10” uzupełniają Grecja, Anglia, Szwajcaria i Chorwacja, czyli drużyny które opuściły w tym czasie po jednej imprezie, w przypadku Greków jest to Mundial 2006.

Tak więc nie tylko obalany przez wielu „Ranking FIFA” pokazuje, że z grecką reprezentacją trzeba się liczyć, bo nigdy nie wiadomo czym może zaskoczyć..

4 opinie na “Grecja w czołówce, kolejne potwierdzenie!

Wiadomo, że Grecja to teraz jest czołówka, bo grają bardzo równo w przeciwieństwie do np. Turcji, która miewa tylko przebłyski, a we wspomnianym czasie na wielkiej imprezie zagrała tylko raz na Euro 2008. I kogo to teraz obchodzi, że doszli wówczas do półfinału, skoro teraz leją ich nawet dawno zapomniani z czołówce Węgrzy. W tym gronie brakuje Rosji, bo chociaż opuścili dwie imprezy – Mundial 2006 i Mundial 2010 to jednak są poważaną ekipą i fakt wyprzedzenia Portugalii w grupie eliminacyjnej mówi sam za siebie. Już nie chodzi tylko o wyniki, bo ta sztuka aż dwukrotnie udała się średnio-dobrej Danii, ale również o styl gry, który pod wodzą Capello stał się wyjątkowo jak na ten kraj miły dla oka. A Szwajcaria gra regularnie tylko dlatego, że zawsze trafi do jakieś łatwej grupy i nie ma tam żadnej ekipy którą mogłaby sprawić im większe trudności. Nawet Grecy w el. MŚ 2010 byli za słabi jeszcze biorąc pod uwagę jakie słabe Euro mieli wcześniej za sobą. Ich ostatnia grupa to kaszana, a na samym turnieju poza 1/8 na Mundialu 2006 nawet z grupy nie potrafili wyjść. Nie żebym lekceważył Helwetów, bo mają pewien potencjał (na sam awans do turnieju) ale ich obecność w pierwszym koszyku w losowaniu grup na MŚ to parodia. To samo Belgia i Kolumbia, które dopiero co doszły do głosu, raptem jedne udane eliminacje MŚ od ponad 10 lat, a już są uważane za potęgi. Pytanie: „Za co?” – Kolumbia na ostatnim Copa America była typowana na czarnego konia turnieju, a tak naprawdę rozegrali tam jeden udany i to zremisowany mecz ze skompromitowaną po meczu otwarcia Argentyną (zwycięstwa 2:0 z Boliwią chyba nie ma sensu liczyć). W 1/4 za to uwłaczające lanie od Peru. Belgia do niedawna traciła punkty z Estonią i Azerbejdżanem, a w walce o awans to nawet się nie liczyli. Równie dobrze w pierwszym koszyku można umieścić Bośnię. Też wygrali swoją grupę, do tego liczyli się w walce o awans na ostatnie Euro i poprzedni Mundial dochodząc do play-offów przegranych z Portugalią. Dlatego ranking FIFA jest kiepskim drogowskazem do wybrania najlepszych drużyn na świecie.

Ranking FIFA ma przede wszystkim pokazać aktualny, bieżący rozkład sił w światowym futbolu. Oczywiście żeby utrzymać się w czołówce tegoż rankingu trzeba gromadzić punkty, co zresztą Grecja pokazuje najlepiej.

Co do określenia Belgii i Kolumbii „potęgami” to zdania są raczej podzielone, bo potęgą nie staje się w ciągu sezonu, ale pracuje się na to latami i to jest określenia bardziej dla małolatów, którzy podniecają się takimi sformułowaniami. Belgowie i Kolumbijczycy mają dobry sezon to i są wysoko, ale po kolejnych 12 miesiącach mogą być na 30. miejscu, bo nie sztuką jest wskoczyć na wysokie miejsce tylko utrzymać je na kolejne lata. I to właśnie charakteryzuje potęgi..

Jeśli chodzi o te koszyki to faktycznie brane powinny być dokonania wieloletnie, a nie dyspozycja z kilku sezonów. Jednak z drugiej strony jakie to ma znaczenie, który koszyk ma dana drużyna. To tylko pozornie pokazuje siłę, a przynajmniej już w grupie mogą zdarzyć się fajne dla oka każdego kibica mecze. Nie lubię jak od razu wskazuje się faworyta, a zwłaszcza te późniejsze określanie grup „śmierci”..

Belgowie mają super generację piłkarzy, konkretne nazwiska z poważnych klubów. Te czasy, gdzie tracili punkty np. z Estonią to było 4 lata temu. To spory okres czasu dla młodych zawodnikó, którzy przez ten czas zdobyli szlify i są już piłkarzami przez duże „P”. Świetne indywidualności, które też musiały się „dotrzeć” na boisku żeby tworzyć spójną całość. Widać, że to się udało bo w tej wyrównanej grupie nie przegrali tracąc zaledwie 4 gole. Z ofensywnych graczy żaden nie ma więcej niż 26 lat. To daje ciekawe perspektywy na kolejnych kilka dobrych lat, w dodatku na horyzoncie już widać kolejne brylanty. Jestem ciekaw czy kolejne piłkarskie pokolenie będzie takie interesujące jak obecne. Będę im dobrze życzył w Brazylii.

Ja też Belgom życzę jak najlepiej, bo za moich młodszych lat byli drużyną stabilną i dobrze grającą. Co do nowego pokolenia to szansa jest, bo np kadra U-21 też poczyna sobie przyzwoicie, a to dobry potencjał na podtrzymanie siły „Czerwonych Diabłów”.

Dodaj komentarz

P