Olympiakos – Levadiakos 4:0

Olympiakos Pireus pokonał w niedzielnym meczu 2. kolejki greckiej ekstraklasy Levadiakos 4:0.

W 5. minucie mistrz dość szczęśliwie, ale objął prowadzenie. Z rzutu wolne go uderzył Jose Holebas, piłka odbiła się od muru i trafiła pod nogi Dimitrisa Siovasa, który z bliska otworzył wynik. W 20. minucie piłkę wstrzeloną przez Ariela Ibagazę, uderzył głową Giannis Maniatis, jednak nie trafi precyzyjnie i futbolówka wyszła obok bramki. W 30. minucie kontrę Olympiakosu wykończył strzałem Djemel Abdoun, ale Dimitris Kyriakidis ładną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo. W 38. minucie piłkę wstrzeloną z rzutu wolnego przez Paulo Machado, głową próbował uderzyć Anastasios Papzoglou, a Kyriakidis chciał ją złapać, ostatecznie odbita trafiła na stopę Rafika Djebboura, który z dwóch metrów podwyższył wynik. W 44. minucie Stylianos Vasileiou uderzył z ostrego kąta, ale trafił jedynie w boczną siatkę.

W 49. minucie dośrodkowanie Machado, wykończył głową z trzech metrów Djebbour, ale bramkarz nie miał problemów ze złapaniem piłki. Chwilę później Vasilis Torosidis potężnie uderzył z ostrego kąta, ale posłał futbolówkę obok słupka. W 63. minucie kolejny raz bierność obrony gości została skarcona. Z lewej strony w przed bramkę zagrał Abdoun, a do siatki skierował piłkę wślizgiem Giannis Maniatis. W 74. minucie Abdoun wyszedł z kontratakiem, po długim rajdzie odegrał piłkę na 15 metr do Djebboura, który dopełnił formalności. W doliczonym czasie gry Roy Carroll z linii bramkowej wypiąstkował piłkę uderzoną bezpośrednio z rzutu rożnego przez Kristijana Miljevicia.


[match id=863] 1:0 Dimitris Siovas 5′
2:0 Rafik Djabbour 38′
3:0 Giannis Manitis 63′
4:0 Rafik Djebbour 74′

ż.k. Dimitris Siovas – Mauro Poy, Josemi

Olympiakos
Roy Carroll, Giannis Maniatis, François Modesto, Paulo Machado, Anastasios Papazoglou, Ariel Ibagaza (73′ David Fuster), Rafik Djebbour (86′ Marko Pantelić), José Holebas, Dimitris Siovas, Vasilis Torosidis, Djamel Abdoun (81′ Giannis Fetfatzidis)

Lavadiakos
Dimitris Kyriakidis, Josemi, Dimitrios Machairas, Panagiotis Korbos, Rogério Martins, Mauro Poy (57′ Stafano Napoleoni), Stylianos Vasileiou (76′ Kristijan Miljevic), Giorgos Zisopoulos (70′ Efthimis Kotitsas), Christos Lisgaras, Jackson Mendy, Noé Acosta

4 opinie na “Olympiakos – Levadiakos 4:0

Trochę komiczna sytuacja miała miejsce w 70. minucie. Obrońcy Levadiakosu już zaczęli grać wyżej i gospodarze wyszli z szybką kontrą. Kilka podań i właściwie od połowy boiska w stronę bramki Kyriakidisa podążało trzech osamotnionych graczy Thrylos. Mogli zrobić niemal wszystko ale nie wiem o czym myślał Djebbour. Podał w takiej sytuacji do będącego wyraźnie przed nim Abdouna – czyżby zapomniał o czymś takim jak „spalony”?
Potem znowu coraz wyżej grająca obrona gości dała się złapać na błędzie i tym razem to Abdoun podawał do Djebboura – już zgodnie z przepisami ale widać było niezdecydowanie Algierczyka. Miałem wrażenie, że niewiele brakowało a nie wpakowałby piłki do pustej już bramki. Swoją szansę miał jeszcze Napoleoni ale w 87. po tym jak wpadł w pole karne uderzył za słabo i mało celnie.
W pierwszej połowie goście skupili się na ograniczaniu dostępu do własnej bramki i Olympiakosowi nie grało się łatwo. Te dwa gole ze stałych fragmentów gry ułatwiły im zadanie w sposób znaczący. Przy tym drugim trafieniu wydawało mi się, że Kyriakidis miał już w rękach futbolówkę a obrońca gospodarzy wybił mu ją głową 🙂 Najbardziej podobał mi się Abdoun, wyróżnienie także dla Papazoglou. Zawiodłem się postawą M. Poy, dziś był daleki od formy jaką prezentował w Xanthi. Chociaż oczywiście nie miał zbyt wielu okazji gdyż jadąc na Karaiskaki można się tego było spodziewać.
Olympiakos nie zagrał oszałamiającego meczu (na co może wskazywać wynik) – zrobili swoje, zagrali bez większych błedów. Kolejny mecz w Ioanninie – zobaczymy czy powtórzą wynik z dziś (i zarazem z ostatniego meczu z PAS).

Obrona Levadiakosu była dziś żenująca. Kiksy, brak krycia, spóźnione interwencje, ogólny brak zrozumienia ..jak na jedną drużynę i to w jednym meczu, to chyba za dużo.

Szczególnie w samej końcówce 2 sytuacje – najpierw wrzucenie „na minę” własnego bramkarza podaniem do niego i musiał się ratować ekspresowym wybiciem piłki w aut. Już go tam któryś gracz OSFP atakował i pewnie ciśnienie mu mocno skoczyło w tej sytuacji. No i chwilę później taka kopanina przy własnym polu bramkowym – i to chyba Jackson na siedząco wybijał za linię, piłka trafiła jego kolegę i wróciła znowu w światło bramki… Mają dużo czasu gracze Levadiakosu żeby poprawić grę w obronie przed meczem z Verią.

Niestety meczu nie oglądałem . Gdzie była jego transmisja ? być może Olympiakos w tym roku wyjdzie z grupy LM nie przepadam za nimi ale jak nie ma PAO to niech im sie uda

Dodaj komentarz

P